niedziela, 14 grudnia 2014

Od Yoan'a - klan

Chodziłem sobie po puszczy, bez celu. Po prostu mi się nudziło i zacząłem szukac jakiegoś zajęcia.
Coś niewielkiego mignęło mi przed oczami. No, może nie zaraz tak małego... gruby zając gdy tylko mnie zobaczył zaczął uciekac. Przecież nie mogę sobie odpuścic prawie darmowego posiłku. Ruszyłem za nim. Cwaniak, biegł strasznie krętym zygzakiem, pod krzakami, które ja musiałem przeskakiwac by w końcu wskoczyc przede mną do nory. Zatrzymałem się tuż przed nią i zacząłem kopać... co prawda to nie ma wielkiego sensu bo gryzonie zawsze mają dodatkowe wyjście lecz nic mi nie szkodzi spróbowac.
Rozkopałem duł na pół metra, nic mi to nie dało. W końcu odpuściłem i rzucając po drodze przeróżne przezwiska sierowane ku zającowi, ruszyłem dalej. Coś mnie jednak zwabiło przed dziwną skałę. Klif w samym środku puszczy. Gdy przyjrzałem się jej lepiej, dostrzegłem całkiem spora dziurę skrytą za gęstymi zaroślami. Wszedłem do niej i po dośc długiej wędrówce w dół po egipskich ciemnościach dotarłem do sporej sali, ku mojemu zdziwieniu - całkiem nieźle oświetlonej przez promienie słońca docierające tu przez setki małych dziur w skale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz